|
Niedawno byłem w biurze ubezpieczeniowym. Za przeszklonymi ścianami siedziała niezliczona liczba pracowników. Zaledwie wybiła na zegarze godzina pół do piątej, w pokojach i na korytarzach zerwała się burza.
Jak gdyby przez niewidzialną rękę nakręceni, wszyscy poderwali się ze swoich krzeseł i zaczęli się przepychać do wyjścia. Jakby w ucieczce. Jak gdyby miała za minutę eksplodować jakaś ukryta bomba. Cóż się właściwie stało? Dokąd uciekają ci ludzie? Żyjemy w epoce niewiarygodnego postępu, lecz ludzie nie wydają się być szczęśliwi. Motorem tego postępu jest hasło: "Czas to pieniądz", lecz ludzie zostają w tej maszynerii zmiażdżeni, zmieleni na miazgę. Jeżeli czas życia poświęca się wyłącznie pieniądzowi, to bardzo szybko, ludzie się kończą. Bo maszynka "czas to pieniądz" nie produkuje szczęścia. Szczęście wyrasta z podłoża i gleby miłości. Cóż pomoże to całe tempo? Gdy i tak musisz się zatrzymać. Cóż pomoże całe bogactwo Gdy i tak umrzesz ubogim. Jeden dzień bardzo szybko przemija. Lecz jedna minuta trwa czasami całą wieczność.
|