Uprzejme spojrzenie i uśmiech znaczą często więcej niż udana rozmowa...

Stefan Wyszyński
Odkryj swoją pasję!

Demostenes urodził się jąkałą, Juliusz Cezar cierpiał na epilepsję, Napoleon był niski, Platon przygarbiony, Ludwik van Beethoven głuchy, a J. F. Haendel kulawy. Co pomogło im przezwyciężyć ułomności i wspiąć się na szczyt swoich możliwości? Pasja, której poświęcili życie.

Więcej …
 
Kiedy się wydaje, że upadam

Panie, czy chcesz mi coś powiedzieć?
Bo...

Więcej …
 
Strona główna Przeczytaj Refleksje Korzyści z usługiwania innym
Korzyści z usługiwania innym
Przeczytaj - Refleksje
Wpisany przez dr Alfred Palla   

Sadhu Sundar Singh wędrował wysoko w Himalajach, gdzie zawsze jest śnieg, a pogoda często bardzo mroźna. Tak było tego dnia. Szedł z kompanem, którego spotkał na szlaku. Po drodze natknęli się na ciało leżącego w śniegu człowieka. Wyglądał na martwego lub bliskiego śmierci.

Sundar zatrzymał się proponując, żeby mu pomóc, ale jego towarzysz był za tym, żeby iść dalej, mówiąc: „Stracimy czas, a może i życie na tym mrozie, jeśli się zatrzymamy, żeby mu pomóc”. Sundar postanowił jednak zostać i pomóc bezradnemu człowiekowi. Jego kompan poszedł dalej zostawiając go za sobą. Sundar z trudem podniósł ciało tego człowieka ze śniegu. Z wielkim wysiłkiem krok po kroku niósł go na swoich barkach. Ciało Sundara rozgrzało się od wysiłku, a ogrzany jego ciepłem zamarznięty człowiek odmarzł i ożył. Wkrótce szli obok siebie. Jakież było ich zdumienie, kiedy po kilku godzinach natknęli się na towarzysza, który zostawił Sundara z obawy przed zamarznięciem. Był martwy. Zamarzł na śmierć.

Sundar Singh był gotów poświęcić swoje życie na rzecz drugiego. W rezultacie sam przetrwał i obdarzył nim swojego kompana, a jego towarzysz, który chciał zachować swoje życie, utracił je. Przywodzi to na myśl słowa Jezusa: „Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je” (Mt.10:39).

Jezus Chrystus nie przyszedł na ziemię, „aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (Mt.20:28). Temu celowi podporządkowane było Jego życie. Ktoś napisał: „Ci, którzy są uczestnikami łaski Chrystusa będą chętni ponieść każdą ofiarę, aby ci, za których On umarł również mogli otrzymać ten niebiański dar. Jak długo będą na tym świecie, tak długo będą czynili wszystko, aby uczynić świat lepszym. Taki duch jest pewnym znakiem prawdziwie odrodzonej duszy.”

Pragniesz szczęścia? Służ innym. Każdy akt samozaparcia i poświęcenia wzmacnia w nas ducha dobroczynności i przybliża do Chrystusa, który - jak napisał apostoł Paweł - „będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem Jego ubogaceni zostali” (2Kor.8:9).

Kiedy wykonujemy pracę, do której Chrystus nas powołuje, a więc pozyskujemy ludzi dla Boga służbą, taktem, dobrym słowem i uczynkiem, sami zbliżamy się do Boga. Dzięki temu umacnia się nasza wiara. Siła człowieka bierze się z używania mięśni. Nieużywane mięśnie wiotczeją. Każdy kto miał rękę czy nogę w gipsie przez parę tygodni wie, że nieużywane mięśnie zanikają. Podobnie jest z wiarą - jeśli nie usługujemy talentami, nasze duchowe siły słabną. Służba dla innych sprawia, że nasz charakter ulega wzmocnieniu i oczyszczeniu. W naszym życiu pojawia się pokój i szczęście, którego nie mogą przynieść żadne pieniądze ani stanowiska.

Wielu ociąga się z używaniem swoich talentów w służbie Bożej, gdyż oglądają się na innych, czego nigdy nie powinniśmy robić, gdyż porównanie z innymi wynosi, albo osłabia, gdyż zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas i ktoś gorszy. Tymczasem każdy człowiek otrzymał swój talent, z którego będzie rozliczony, o czym mówi przypowieść Jezusa o talentach.

„Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek, i dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć. Podobnie ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa. A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego.
A po niedługim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi. I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł:
- Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem.
Rzekł mu Pan jego:
- Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł:
- Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem.
Rzekł mu pan jego:
- Dobrze sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł:
- Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent swój w ziemi; oto masz, co twoje.
A odpowiadając, rzekł mu pan jego:
- Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma.” (Mt.25:14-29)

Pan w tej przypowieści reprezentuje Boga, który jest dawcą wszystkiego, a słudzy ludzi wierzących. Talenty są tym, co otrzymaliśmy, aby usługiwać innym, a więc między innymi: czas, środki, zdrowie, mowa, zdolności i dary duchowe.

Talent był w starożytności pokaźną sumą. Ważył około 30 kilogramów. Na talent srebra trzeba było pracować ponad 20-30 lat, a na talent złota trzeba było pracy całych pokoleń! Jezus chciał przez to pokazać, że obdarzając nas unikalnymi predyspozycjami, powierza nam ogromną wartość. 

Zauważmy, że ci, którzy posługiwali się swoimi talentami otrzymali taką samą nagrodę mimo, że jeden zarobił swoją pracą pięć, a drugi tylko dwa talenty. Ich nagroda była identyczna, gdyż Jezus chciał pokazać, że nie należy porównywać się z innymi. Bóg wie, że każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju. Nie porównuje nas z innymi, ale nagradza każdego według jego możliwości.

Talent zaniedbał ten człowiek, który otrzymał tylko jeden talent. Czy sprzeniewierzył swój talent? Przepił go? Przehulał? Nie, po prostu go zakopał. Nie posługiwał się nim. Czy pasywność może być nieposłuszeństwem? Tak. Biblia mówi: „Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu” (Jk.4:17).

Zapomniane skrzypce Stradivariego są w praktyce mniej użyteczne niż chochla w kuchni. Ich wartość spada, gdyż skrzypce, na których długo nikt nie gra tracą swe walory, dlatego ci, których stać na zakup takich skrzypiec pozwalają wybranym skrzypkom grać na nich, zamiast trzymać je w sejfie. My także działamy na własną szkodę, nie wykorzystując swego potencjału. Ilustruje to poniższa humoreska o leniwym ośle.

Pewien gospodarz miał do pomocy muła i osła. Zdarzyło się, że osioł poczuł się źle, dlatego, gdy jego pan przyszedł, by nałożyć mu jarzmo, wystękał: 
- Panie gospodarzu, nie czuję się dziś dobrze.
- W porządku, zostań tu i odpocznij sobie, a my z mułem pójdziemy sami do pracy - powiedział gospodarz, klepiąc go po szyi.
Przez cały dzień ciężko orali. Wieczorem muł powrócił wycieńczony. Osioł tymczasem tak zasmakował w bezczynności, że choć następnego ranka był już zdrów, pomyślał „Dobrze mi bez pracy. Spróbuję jeszcze raz”. I gdy rolnik przyszedł rano z jarzmem, znów rzekł:
- Panie gospodarzu, nie czuję się jeszcze za dobrze, czy mogę i dziś pozostać w stajni?
- Zostań, a my pójdziemy sami z mułem - odrzekł rolnik.
Odtąd tak było dzień w dzień. Po tygodniu osła ruszyło sumienie. Wieczorem spytał swego kolegę:
- Mule, czy nie zauważyłeś przypadkiem, żeby gospodarz narzekał na mnie?
- Nie - odrzekł muł, a po namyśle dodał. - Ale zauważyłem, że wstąpił dziś do pana rzeźnika.

Każdy otrzymał od Boga talent, który może być błogosławieństwem, jeśli go wykorzysta dla innych. Wielu czeka na odpowiedni nastrój czy nastawienie, tymczasem jeśli usługiwanie nie stanie się zasadą, będziemy czekali na próżno. Ile razy mamy chęć pozmywać naczynia, wynieść śmieci czy wymienić olej w aucie? Ile rzeczy byłoby niezrobionych, gdyby ludzie pracowali tylko wtedy, gdy przyjdzie nam ochota?

Usługiwanie musi być zasadą życia, tak samo jak codzienne studium Słowa Bożego i modlitwa. Prorok Daniel modlił się regularnie trzy razy dziennie, nie czekając, aż poczuje chęć. W rezultacie nawet najbardziej niesprzyjające okoliczności, które wypróbowały jego wierność Bogu, nie mogły go oderwać od tej praktyki (Dn.6).

Jeśli naszym życiem nie kierują zasady, wówczas rządzą nim okoliczności. Wtedy dryfujemy przez życie, służąc sobie, a przez to zaprzepaszczamy swój potencjał. 

Można by mnożyć przykłady rządów i instytucji, które upadły, gdy wśród przywódców zabrakło ducha służby. Nie inaczej jest w świecie biznesu. Firmy, które odnoszą trwały sukces, mają nie tylko dobry produkt, ale też dbają o klienta, a więc posiadają element służby. Ilekroć go zabraknie, biznes podupada.

Usługiwanie jest też niezbędnym składnikiem dobrego małżeństwa i szczęśliwej rodziny. Małżonkowie, rodzice czy dzieci, skupieni na sobie samych, wywierają zgubny wpływ. W takich domach nie ma mowy o pokoju i szczęściu. 

Dlaczego w naszym społeczeństwie brakuje ducha usługiwania? Usługiwanie to dzielenie się z innymi sobą oraz tym, co mamy. Jego odwrotnością jest zajmowanie się sobą, a więc egoizm. Im więcej w nas samolubstwa, tym mniej troszczymy się o innych.

Usługiwanie jest Bożym sposobem, aby leczyć nas z samolubstwa. Wybierz służbę na rzecz innych, zamiast zorientowania życia wokół siebie, gdyż trwałe szczęście przychodzi z dawania innym. Pan Jezus powiedział: „Więcej szczęścia jest w dawaniu niż braniu (Dz.20:35).

Lepiej się zużyć się usługując innym, niż zardzewieć. Ilustruje to historia akweduktu zbudowanego przez Rzymian w hiszpańskiej Segowii. Przez dziewiętnaście stuleci spływała nim do tego miasteczka woda z gór. Sześćdziesiąt pokoleń piło z niego wodę, aż pojawiła się generacja, która orzekła, że taki cud, jak ten akwedukt, powinien być zachowany dla przyszłych pokoleń jako cenny zabytek. Przegłosowano, aby odciążyć go od pracy, którą wykonywał od starożytności. W jego miejsce zaczęto używać wodociągu. Starożytne kamienie otrzymały swój zasłużony odpoczynek. Wtedy jednak akwedukt zaczął się rozpadać. Słońce wysuszyło i skruszyło zaprawę murarską. Kamienie zapadły się i groziły zawaleniem. To, czego nie dokonały wieki pracy akweduktu, zamieniło się w ruinę za sprawą bezczynności.

Usługiwanie innym ratuje nas samych przed upadkiem i nadaje życiu sens. Bóg powołuje i wyposaża każdego z nas do służby na rzecz innych, gdyż bez niej upadają domy, kościoły, biznesy, a nawet państwa. Czy okażesz poświęcenie, zbierając wzrost, pokój i radość? Czy też gnuśność zbierając przekleństwa, jakie rodzi samolubstwo? Bóg raduje się, gdy inwestujemy swój czas i środki w służbie dla innych. Nawet gdy ludzie zapomną czy nie docenią naszych poświęceń, Bóg obiecał: „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.” (Łk.6:38).

dr Alfred J Palla
autor m.in. takich książek jak „Sukces w twoich rękach”, „Poznaj swoje dary duchowe” (www.betezda.pl).

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."