| Niedoceniony przedmiot |
| Przeczytaj - Opowiadania | |||||||||
| Wpisany przez Abandyta | |||||||||
|
Padał deszcz. Ktoś śmiał się głośno na ulicy, warkot samochodów mieszał się z bębnieniem kropli deszczu o parapet. Wszystko to razem wzięte zagłuszało własne myśli. Trzask drzwi. Ojciec zgarbiony siedział przy stole, niedbale coś pisząc w swym notesie. Tak… on i jego notes…nigdy nie było: on i rodzina, tylko zawsze ten jego notes, choć stary, prawie zużyty, zawsze miał pretekst, aby mieć go przy sobie. Blask świateł, krzycząca sąsiadka, biegający lekarze. Ojciec w szpitalu. Jakaś pielęgniarka z podkrążonymi oczami podbiegła do Olgi, siedzącej na szpitalnym korytarzu, chwyciła ją za ręce. Parę godzin później było po wszystkim. Jak mógł to zrobić? Nic nie powiedział, chyba nawet się nie leczył. W takiej sytuacji człowiek ma wszystkiego dosyć: świata, ludzi, a nawet siebie. A Biblia? Wzięła ją do ręki, obejrzała okładkę, rzuciła w kąt. Miała ochotę krzyczeć. I tak też zrobiła. „Świat się kręci. Wokoło. Jest dobrze, może trochę mdli, ale jest dobrze. Przynajmniej nie jest smutno. Jestem ja i mój przyjaciel – butelka”. Myśli Olgi snuły się po głowie bezcelowo, sama nie wiedziała o czym duma, ale to nie miało znaczenia, w końcu było dobrze. Minęły dwa lata od śmierci ojca, Oprócz butelki nie miała nikogo. Czasem przychodzili znajomi, ale tylko po to, aby Olga mogła dalej kolekcjonować butelki. "Bliski jest Pan tym, Promień słońca zakradł się na twarz Olgi. Wiedziała, że sobie poradzi, nie dzięki testamentowi zapisanemu przez ojca, ale właśnie dzięki Biblii, bo wiedziała, że nie jest sama.
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
|
